“Zimno, że aż strach” – Sarnie Skałki, Nowy Rok 1998/99, - 29st., wiatr. Działanie zimna na organizm.

To był pamiętny rok. Byliśmy młodzi i pełni zapału. Nasze plany sięgały znacznie poza granice Tatr i znacznie wyżej niż Rysy. Marzyły nam się Alpy ze swoimi najwyższymi w Europie szczytami (dopiero później okazało się, że Elbrus jest wyższy). Myśląc o alpejskich wyzwaniach nie można zatrzymać się na etapie turysty. Wędrowanie nawet po najtrudniejszych tatrzańskich szlakach w żaden sposób nie może się równać z trudnościami spotykanymi powyżej trzech tysięcy metrów nad poziomem morza. Chyba, że myślimy o działaniach zimowych.
Gdy śnieg pokryje szczyty, a mróz każdą kropelkę wody zamieni w lód zaczyna się czas prawdziwej przygody. Zimowe Tatry stają się poligonem godnym najlepszych śmiałków. Pokrywa śnieżna, mróz, zmienność pogody, zagrożenia, wszystko razem poza wysokością pozwala doświadczyć niemal alpejskich wrażeń.
Mając za oknem nieograniczone możliwości, nie można nie podejmować wyzwania. Gdy w planach ma się Mt. Blanc i Elbrus, trzeba być gotowym na każdą górską niespodziankę. Od czasów legionów rzymskich wiadomo, że najlepszym sposobem doskonalenia jest poligon, czyli praktyka. Moim pierwszym poligonem były Tatry. Nie można zapominać, że to park narodowy. Zimą jednak pewne działania stają się możliwe. Noc sylwestrowa jest tym czasem, gdy można dopuścić się wyjątkowych działań. Teraz pewnie nie miałbym odwagi, lub nie chciałbym łamać zasad. Teraz wiem, że można inaczej, wystarczy wsiąść w samochód i wybrać się w nieodległe Alpy. Pamiętnego roku, Alpy były tylko odległym marzeniem, a Nowy Rok nastrajał do podejmowania wyzwań.
Wyruszyliśmy grupką kilku osób. Wiało okrutnie. Nie tylko drobne okruchy lodu unosiły się w powietrze. Nasze twarze były bombardowane pociskami przy każdym podmuchu. Oczy niczym nie osłonięte łzawiły, a łzy szybko mieszały się ze śniegiem i wszystko razem tworzyło lodową skorupę na policzkach. Szybki marsz pod górę podnosił krążenie krwi i pozwalał organizmowi utrzymać właściwą ciepłotę ciała. Nie daj Bóg zatrzymać się choć na chwilkę. Mokra koszula natychmiast przymarzała do pleców. Temperatura powietrza sprawdzona przed wyjściem na domowym termometrze sięgała dwudziestu dziewięciu stopni poniżej zera. Zimno. Ostry wiatr powodował, że utrata ciepła następowała znacznie szybciej, niż przy bezwietrznej pogodzie.

ecr (29)

Wbrew siłom przyrody i trochę wbrew zdrowemu rozsądkowi, postanowiliśmy wspiąć się na Kasprowy. Właściwie żadna trudność. Perspektywę zmieniały jednak: noc, silny wiatr, śnieżyca i temperatura powietrza. Ponadto plan zakładał spędzenie nocy sylwestrowej w górach. Gdzie miało to być, jeszcze nie określiliśmy. Trzeba nam było pomyśleć o bezpiecznym schronieniu. Przy huraganowym wietrze, żaden namiot, nawet wypełniony osobami, nie utrzymałby się na odsłoniętym miejscu.
Nasza dzielność została wystawiona na zasadniczą próbę po opuszczeniu lesistych terenów regli. Na otwartej przestrzeni żywioł ze zwielokrotnioną siłą zaatakował grupkę śmiałków. Ostatni odcinek podejścia do Suchej Przełęczy odbywał się po eksponowanej stromiźnie Beskidu. Spod nóg zaczęły nam ujeżdżać zbite płyty nawianego śniegu. Wzmogło to naszą czujność, ale nie zrezygnowaliśmy. Do przełęczy zostało zaledwie kilkaset metrów (najtrudniejszych metrów), a potem odpoczynek w zaciszu budynku kolejki. Tak nam się zdawało. Budynek był zamknięty, a wnęka prowadząca do drzwi niemal zupełnie wypełniona śniegiem. Nie było nawet miejsca żeby usiąść w osłoniętym od wiatru miejscu. Tutaj na szczycie i na przełęczy wiatr królował w pełni. Pojedyncze podmuchy zwalały nas z nóg, a zmaltretowane lodem policzki utraciły czucie. Przypadkowy promień latarki skierowany na twarz kompana ujawnił niespodziankę:
- Stary, ty masz białe plamy na twarzy, chyba odmroziłeś sobie nos i policzki?!
Rozpoczęło się gorączkowe sprawdzanie twarzy. Odmrożenia były u wszystkich. Jak to się stało nie wiedzieliśmy. Przecież cały czas idziemy, nie jest nam zimno, no i co najważniejsze nic nie czuliśmy. Osłoniliśmy twarze jeszcze szczelniej i szybkim marszem opuściliśmy najbardziej eksponowany teren. Wiatr bombardował teraz nasze plecy, więc twarze powracały do normalnego stanu. Pamiątki z tego wypadu pozostały nam na długo. Mimo to nie zrezygnowaliśmy z noclegu w tych pięknych okolicznościach przyrody. Namiot rozbity na kawałku płaskiej skały gdzieś u podnóża Giewontu, z pięknym widokiem na świętujące Zakopane, był naszym nocnym schronieniem. W najcieplejszym momencie nocy temperatura powietrza w jego wnętrzu sięgnęła osiemu stopni Celsjusza poniżej zera (mieliśmy ze sobą termometr ścienny). Osłonięci od wiatru, zbici niczym śledzie w puszce, ubrani w co tylko się dało, witaliśmy Nowy Rok na tatrzańskim poligonie. Wierzyliśmy, że taki początek wróży nam wiele ciekawych przeżyć. I nie myliśmy się...
Działanie niskiej temperatury na organizm może powodować wiele niekorzystnych, a nawet niebezpiecznych skutków. Odmrożenia dystalnych części ciała może kończyć się tragicznie. Skutki działania zimna są porównywalne z działaniem wysokich temperatur. Stąd nie rzadko niewłaściwe postępowanie z odmrożoną kończyną doprowadza do jej amputacji. Należy pamiętać, że pierwsze objawy odmrożenia mogą zostać łatwo przeoczone. Początkowo jest to zwykle niewielki, tępy ból, który szybko ustępuje. Skóra blednie, twardnieje i sinieje. Przy powierzchownych odmrożeniach skórę można przesunąć w stosunku do głębszych tkanek, gdy odmrożenie sięga głębiej, nie udaje się tego zrobić. Pojawia się brak czucia. Należy pamiętać, że w 90% przypadków odmrożenia dotyczą stóp i dłoni. Inne części ciała, które można odmrozić: uszy, nos, policzki, penis. W czasie wstępnej oceny odmrożenia wyglądają podobnie, klasyfikację można przeprowadzić dopiero po ogrzaniu. Wówczas dopiero skóra czerwienieje, tworzą się obrzęki i pęcherze :
* wypełnione płynem surowiczym, na obwodowych częściach kończyn świadczą o lżejszym urazie, zdrowienie zazwyczaj bez martwicy tkanek
* wypełnione krwią, na bliższych częściach kończyny świadczą o poważnym i głębokim urazie, zazwyczaj występuje martwica tkanek
Pęcherze utrzymują się 4-10 dni.
Jeśli zdarzy ci się przemarznąć, zanim stracisz którąś z ważnych części ciała lepiej poszukaj bezpiecznego schronienia. Zdejmij buty, rękawiczki, skarpety. Jeśli są mokre zamień na suche. Zdejmij obrączki itp., pamiętaj, że narastający obrzęk może uniemożliwić ponowne założenie. Ogrzewaj zmarznięte części ciała pod pachą, na brzuchu lub w pachwinie drugiej osoby przez 10 minut (można w ten sposób odwrócić wczesne stadium). Na ogrzane nogi załóż buty, skarpety, rękawice. Ewentualnie podaj tabletkę aspiryny lub ibuprofenu. Jeśli powróciło czucie w przemarzniętych kończynach można kontynuować wędrówkę. Jeśli czucie nie powróciło nie pocieraj zmarzniętej części ciała i lepiej szybko zawróć do najbliższego schroniska. Już masz problem, a zaraz możesz nie mieć nogi, albo czegoś innego...
blog comments powered by Disqus