„Ratować to dać szansę.” - IP WIM, pierwsza pomoc, złote minuty, odkorowanie, istota ABC

Siedzimy w okopach już drugi dzień. Skwar niemiłosierny leje się z nieba, a my w pełnym oporządzeniu. Nie ma litości. Dookoła trwają działania bojowe. Nasze stanowiska na wzgórzu są ostrzeliwane przez artylerię przeciwnika. Wystarczy wychylić chełm ponad wał ziemi, a strzelcy wyborowi nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości co do swojej czujności. Nasze jednostki pancerne próbują sforsować rzekę w dolinie. Mamy rozkaz utrzymać pozycje i zapewnić możliwie najlepszą osłonę działań inżynieryjnych. Eksponowana pozycja naszych stanowisk nie daje szansy ucieczki przed morderczym słońcem, a stały ostrzał przeciwnika nie pozwala na chwilę wytchnienia. Nasze płytkie doły strzelnicze łączą się w system z transzejami i wszystkie razem zbiegają się w znacznie lepiej osłoniętym okopie, gdzie stacjonuje dowódca drużyny. Łączność z dowódcami wyższego szczebla odbywa się głównie za pomocą łączników.
Ostrzał ze strony przeciwnika nasila się. Co chwilę jesteśmy obsypywani fontannami ziemi i odłamków z wybuchów pocisków moździerzowych. Przypuszczamy, że po przeciwnej stronie trwają przygotowania do ataku. My też jesteśmy gotowi, żeby go odeprzeć. Nagle do okopu dowódcy drużyny wpada pocisk moździerzowy. Akcja przyspiesza jak na filmie. Adrenalina zalewa naczynia, zaczyna się gra z czasem. Walka o życie rozpoczęta. Oceniamy sytuację i straty. Nikt nie jest poważniej ranny. Strzelec wyborowy drużyny leży przy ścianie okopu i nie reaguje na nasze słowa. Odwracamy go na wznak. Nie widać krwi. Cały jest obsypany ziemią. Pocisk wybuchł bardzo blisko niego. Najprawdopodobniej doznał wstrząsu związanego z detonacją. Podejmujemy podstawowe czynności resuscytacyjne. Ocena oddechu i krążenia wykazuje brak obydwu. Trzeba działać. Do najbliższego punktu opatrunkowego jest kawał drogi. W tych warunkach, nie uda nam się bezpiecznie przetransportować poszkodowanego. Decydujemy się na akcję ratunkową na miejscu. Łącznika wysyłamy po pomoc fachową.

skanuj0033

Powyższy opis dotyczy wydarzeń, które miały miejsce na poligonie drawskim podczas szkolenia letniego dla podchorążych Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi jeszcze gdy istniała. Byłem wówczas studentem drugiego roku i wraz z kolegami miałem wyznaczane zadania bojowe. Dopiero podczas dalszych lat studiów trafialiśmy do etapów ewakuacji medycznej jako personel medyczny i kwalifikowany. Działania poligonowe w okopie miały wymiar pouczający dla zrozumienia specyfiki samopomocy i pomocy koleżeńskiej w warunkach wojny. Dla naszego wytrąconego strzelca wyborowego krytycznym momentem było kilka minut od doznanego urazu. Pozostawienie go samemu sobie i oczekiwanie na pomoc z pewnością skończyłoby się śmiercią. Stąd niezwykłe znaczenie podejmowania pierwszej pomocy przedmedycznej w możliwie najkrótszym czasie od wystąpienia objawów zatrzymania oddechu lub krążenia.
Obecnie pełnię służbę w Oddziale Ratunkowym Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Dla służby medycznej w czasach pokoju jest to odpowiednik pracy na pierwszej linii frontu. Znowu jestem lekarzem liniowym i wiedza z zakresu Medycyny Katastrof, Medycyny Ratunkowej, Chirurgii i Interny Polowej, nabrały zupełnie innego znaczenia. Nauka wyniesiona z okopu, też nie jest bez znaczenia.
Wojskowy Instytut Medyczny należy do największych placówek medycznych w Warszawie. Rocznie jest tutaj hospitalizowanych około sześćdziesięciu tysięcy pacjentów, nie licząc tych, którzy zostają zaopatrzeni w trybie ambulatoryjnym. Podczas jednego mojego dyżuru trafia do Oddziału Ratunkowego od kilkudziesięciu do kilkuset pacjentów. Przekrój zachorowań jest możliwie najszerszy. Najszybszych reakcji wymagają ci pacjenci, u których występuje bezpośrednie zagrożenie życia. Istotą skutecznego ich ratowania jest wczesne podjęcie czynności resuscytacyjnych. Podobnie jak wówczas w okopie, jeśli świadkowie zdarzenia podjęli, nawet nieumiejętne działania, dali szansę przeżycia poszkodowanemu. Nie podjęcie akcji ratunkowej w ciągu pięciu minut, praktycznie dyskwalifikuje wszelkie dalsze działania. Kora mózgu poszkodowanego najczęściej już jest wówczas martwa... .
Posługujemy się pojęciem pierwszych pięciu minut, jako niezwykle istotnych dla skutecznego ratowania życia, nie bez praktycznego uzasadnienia. Jakkolwiek są sytuacje, że udaje się przywrócić krążenie i oddech u pacjenta po znacznie dłuższym czasie po ich ustaniu. Niestety wrażliwość różnych tkanek naszego organizmu na niedotlenienie jest różna. W tym rankingu najmniej korzystnie wychodzi tkanka nerwowa. Szczególnie szybko martwicy ulega substancja szara mózgu, czyli te komórki nerwowe, które są odpowiedzialne za tzw. wyższe czynności intelektualne. Doświadczalnie sprawdzono, że statystycznie, maksymalny czas przeżycia komórek tworzących korę mózgową bez dopływu tlenu wynosi ok. pięć minut. Inne komórki układu nerwowego są mniej wrażliwe na niedotlenienie. Mięśnie, w tym mięsień sercowy, mogą obejść się bez tlenu znacznie dłużej. Dlatego akcja ratunkowa podjęta po pięciu minutach może przywrócić pracę serca i oddech, lecz nie przywróci do życia mózgu. Taki pacjent z całą pewnością trafi do oddziału intensywnej terapii i pozostanie w tzw. stanie wegetatywnym (człowiek roślina). W świetle współczesnej wiedzy nie ma możliwości przywrócić do życia kory mózgowej.
Umiejętność rozpoznawania stanów zagrożenia życia, podejmowania czynności resuscytacyjnych oraz umiejętność szybkiego i właściwego powiadamiania służb ratunkowych ma zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania każdego systemu ratowniczego. Dla żołnierza przygotowującego się do wykonywania działań w szczególnych warunkach jest to umiejętność nie tylko obowiązkowa narzucana przez system szkolenia, ale zwyczajnie bardzo ważna. Posiadając powyższe umiejętności, w krytycznym momencie będziesz w stanie uratować życie swoim kolegom, a gdy tobie przytrafi się nieszczęście możesz liczyć na skuteczną pomoc.
Zanim podejmiesz akcję ratunkową pamiętaj o:
- bezpieczeństwie ratującego
- bezpieczeństwie ofiary
- wczesnym wezwaniu pomocy
Skuteczność działania ratownika zależy od:
- szybkości podjęcia akcji ratunkowej
- skuteczności prowadzenia akcji
- czasu dotarcia fachowej pomocy
Samopomoc i pomoc koleżeńska, to terminy używane w systemie Organizacji Ochrony Zdrowia Wojsk w Wojsku Polskim. Oznaczają one całokształt działań, które mogą być wykonane przez osobę niewykwalifikowaną, wyposażoną w indywidualne pakiety lub bez nich, względem siebie samego lub współtowarzyszy. Należy pamiętać o tym, że podjęcie nawet nieumiejętnej akcji ratunkowej, bez dostatecznych umiejętności jest lepsze jak pozostanie biernym. Odwaga na polu walki musi zatem polegać nie tylko na stawaniu twarzą w twarz ze śmiercią, ale na umiejętności podejmowania akcji ratunkowych.
Przypominam podstawowe czynności resuscytacyjne na podstawie wytycznych European Resuscitation Council 2010:
1. Oceń stan świadomości
2. Udrożnij drogi oddechowe
3. Oceń oddech

W przypadku stwierdzenia braku oddechu podstawowy schemat prowadzenia resuscytacji krążeniowo – oddechowej to: trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej (pośredni masaż serca), na zmianę z dwoma skutecznymi „sztucznymi oddechami”(wentylacja np. metodą usta – usta, lub workiem Ambu). Możliwe jest również prowadzenie tzw. hands only CPR, czyli resuscytacji zawężonej do uciskania klatki piersiowej, bez wykonywania sztucznych oddechów.

blog comments powered by Disqus