„Hipoglikemia atakuje nagle” – hipoglikemia

Wyczyn i sport, a tym bardziej sport długodystansowy, koniecznie domagają się dobrego planowania zaopatrzenia w wodę i energię. Nasz organizm w niemal 60 procentach składa się z wody. Nie tylko krew jej potrzebuje, ale i każda żywa komórka. Woda jest potrzebna do transportowania we wnętrzu organizmu tlenu i substancji energetycznych. Również większość procesów fizjologicznych przebiega w środowisku wodnym. Każde działanie naszego organizmu, każda reakcja biochemiczna, związana jest z procesami energetycznymi. Fakt, że się poruszamy, mówimy, myślimy związany jest z ciągłym nakładem energii. Podstawowym i najłatwiejszym do wykorzystania przez organizm człowieka substratem energetycznym są węglowodany. Gdy ich zabraknie brane pod uwagę są białka i tłuszcze. Gdy nastąpi wyczerpanie i tych naturalnych źródeł energii mamy do czynienia z objawami hipoglikemii.
Jeszcze podczas studiów w nieodżałowanej nieboszczce Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi zainteresowałem się Triatlonem, jako dyscypliną sportową stworzoną przez oficera dla żołnierzy. Warunki do uprawiania trzech dyscyplin podczas studiów miałem doskonałe. Obecnie, gdy praca zawodowa i mieszkanie w Warszawie uniemożliwiają mi kontynuowanie tej pasji pozostałem przy rozwijaniu umiejętności kolarskich. Wynikło z tego tyle, że wraz z kolegami oficerami z Oddziału Ratunkowego założyliśmy grupę rowerową pod nazwą WIM Team, która została uznana za oficjalną reprezentację instytutu. Wstąpiliśmy do ogólnopolskiej, lekarskiej drużyny kolarskiej i pod jej szyldem bierzemy udział w mistrzostwach polski lekarzy. Rozochoceni sukcesami podjęliśmy wspólnie wyzwanie, które od kilku lat z grupą zapaleńców realizuję na terenie Podhala. Jest rajd rowerowy „W jeden dzień dookoła Tatr”. Trasa rajdu przebiega najkrótszą, asfaltową droga u podnóża gór. Długość przejazdu została określona na 220 kilometrów. Suma podjazdów to prawie 50% trasy. Najdłuższy jednostajny podjazd ciągnie się na długości ok. 30 kilometrów. Największe nachylenie trasy przy podjeździe wynosi 12%. Suma przewyższeń podjazdów daje około 2 kilometrów w pionie.
Podobne rajdy organizowane są na Słowacji od wielu lat. W Nowym Targu jest też grupa rowerzystów co roku pokonująca tę trasę. Dotychczas ja wraz z bratem lub znajomymi objechałem Tatry dwukrotnie. W tym roku zaplanowałem kolejną, trzecią edycję rajdu. Wraz z pojawieniem się nowych zawodników rozpoczęła się rywalizacja. WIM Team kontra ekipa Speleoklubu Warszawskiego. Rajd ma oczywiście konwencję imprezy towarzyskiej, lecz wola walki jest na tyle silna, że każdy stara się być lepszy od drugiego.

2013-07-13 13:02:04k

Trasa rajdu wiodła z Kościeliska przez Suchą Horę, Trstenę, przełęcz Huty do Lipstoswkiego Mikulasza i dalej przez Strbskie Pleso do Smokowców, Zdziaru, by przez Łysą Polanę powrócić do miejsca startu i mety zarazem.
Trasa należy do moich ulubionych. Nie tylko malownicza, ale bezpieczna, bo słowackie drogi są znacznie lepszej jakości i mniej ruchliwe. Dystans, który należy pokonać zalicza się do maratonów i to maratonów górskich. Ta jego cecha powoduje, że przypadkowy rowerzysta nie jest w stanie pokonać go bezpiecznie w jeden dzień bez właściwego przygotowania. Nie uważam się za rowerzystę przypadkowego szczególnie, że mam za sobą już dwa przejazdy na tej trasie. Ciągle jednak zdarza mi się być zaskakiwanym przez własny organizm. Zwykle około setnego kilometra jazdy pojawia się u mnie pierwszy kryzys formy. W tym roku również zdarzyło mi się, że po przejechaniu setki musiałem zwolnić tempo i znacząco uzupełnić zapasy energetyczne organizmu. Dalej jechało mi się dość dobrze. Szosowy rower, po raz pierwszy użyty przeze mnie na trasie rajdu, dotychczas bowiem jeździłem na „góralach”, dawał znaczny komfort jazdy. Duże zdziwienie wywarło na mnie, gdy podczas pokonywania kilkukilometrowego podjazdu na stuosiemdziesiątym kilometrze trasy przed oczami zaczęły mi się pojawiać zielone plamki. Zacząłem się im przyglądać i rozważać, co to za zjawisko i jakie następstwa mi przyniesie. Odgrzebałem w pamięci wszystkie wcześniejsze wydarzenia tego rodzaju w moim życiu. Czarne plamki podczas startu w „Selekcji Żołnierza Polskiego” oznaczały przegrzanie, zaburzenia elektrolitowe i znaczne zmęczenie. Startując w Pucharze Piotra Malinowskiego w skialpiniźmie dwa lata temu miałem przed oczami plamki czerwone i był to znak hipoglikemii. Ale zielone plamki? Cóż to może oznaczać? Dobrze nie dokończyłem myśli, gdy w nogach poczułem znaczną słabość, całe ciało zaczęło robić się ciężkie, a wilczy głód złapał za gardło. Już wiedziałem: hipoglikemia, jak zwykle u rowerzystów zaatakowała nagle i podstępnie. Natychmiast zjechałem na pobocze i sięgnąłem po soczyste jabłko, specjalnie trzymane na tę okazję. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że padał gęsty deszcz. Chlapiące po mnie wodą z jezdni samochody, też nie wywierały wrażenia. Jadłem jabłko z taką prędkością, jakby od tego zależało moje życie. Nigdy tak bardzo nie smakowało mi zwykłe jabłko.
Hipoglikemia stanowi zaburzenie procesów fizjologicznych organizmu związanym z niedoborem, lub znacznym wyczerpaniem się substancji energetycznych organizmu. Jest zjawiskiem mogącym stanowić bezpośrednie zagrożenie życia.
Organizm człowieka do życia koniecznie potrzebuje energii. Nie wnikając w szczegóły biochemiczne, pozyskiwanie energii odbywa się na drodze przemian substancji energetycznych. Najszybciej przyswajalne są węglowodany. Wśród nich króluje glukoza – cukier prosty, gotów do bezpośredniego wykorzystania przez centra energetyczne komórki. Pula wolnej glukozy w organizmie jest dość ograniczona. Pewna jej ilość znajduje się we krwi do natychmiastowego wykorzystania. Wątroba i mięśnie to rezerwuar glukozy zmagazynowanej pod postacią glikogenu. W następnej kolejności po na energie zamieniane są białka i tłuszcze organizmu. Najbardziej wydajne energetycznie są tłuszcze. Z jednego grama tłuszczu otrzymuje się dwa razy więcej energii jak ze spalenia cukru lub białka. Jednak dostępność energii zgromadzonej w tłuszczach jest ograniczona i nie tak szybka.
Wykonując wysiłek fizyczny, w tym przede wszystkim długotrwały, trzeba pamiętać o właściwym dostarczaniu energii dla potrzeb funkcjonowania organizmu. Jest to konieczne nawet dla takich procesów jak termoregulacja. Wydzielanie potu wymaga to od naszego organizmu dużego nakładu energii. Na odparowanie 1 litra zużywamy około 500 kcal. W warunkach dużego wysiłku fizycznego możemy tracić nawet do 2 litrów wody na godzinę. Stąd prosty rachunek, że na samo pocenie w ciągu dwóch godzin biegu, możemy zużyć tyle energii, ile normalnie zużywamy przez cały dzień funkcjonowania.
Jeżeli nie będziemy dbać o zaopatrzenie organizmu w potrzebne ilości substratów energetycznych możemy stać się ofiarami hipoglikemii.

Objawy hipoglikemii:
- osłabienie
- suchość w jamie ustnej
- zawroty głowy
- zimne poty
- czerwone lub czarne plamki przed oczami (ewentualnie zielone; z innymi kolorami jeszcze się nie spotkałem)
- zadyszka
Należy pamiętać, że nasz mózg funkcjonuje dzięki zaopatrzeniu w tlen i substancje energetyczne. Gdy ich dostarczanie zostanie zaburzone dochodzi, do upośledzenia funkcjonowania układu nerwowego. Mogą wystąpić objawy:
- omdlenie stany majaczeniowe
- drgawki pochodzenia mózgowego
- gorączka
- dezorientacja
Ostatecznym następstwem nie wyrównanej hipoglikemii, może być śpiączka i śmierć.

Zasady zapobiegania:
- właściwe wytrenowanie i zaopatrzenie w prowiant adekwatnie do planowanego wysiłku
- stałe uzupełnianie zapotrzebowania na substancje energetyczne
- przy dużym wysiłku (bieg, jazda na rowerze) po pierwszej godzinie wysiłku, co 15- 25 min zjedz około 40 – 50 g węglowodanów
- uzupełniaj płyny najlepiej z zawartością węglowodanów i soli mineralnych (sam cukier nie wystarczy)
blog comments powered by Disqus