Ministerstwo Zdrowia – pozory troski o chorych

Konieczność cewnikowania wynika z wad wrodzonych, przeszkód mechanicznych w układzie moczowym, ciężkich chorób, urazów w ośrodkowym układzie nerwowym itp. Pracę pęcherza i cewki moczowej mogą więc upośledzać m.in. stwardnienie rozsiane, wylew, udar mózgu, mózgowe porażenie dziecięce, choroba Parkinsona, choroby otępienne (np. Alzheimera), nowotwory, urazy rdzenia kręgowego. Gdy mocz zalega w pęcherzu, opróżnia się go z pomocą specjalnej rurki – cewnika. Są różne metody cewnikowania i cewniki, jednak w przypadku większości chorych, gdy ich stan zdrowia to umożliwia, za złoty standard uznaje się samocewnikowanie przerywane, czyli używanie jednorazowego cewnika kilka razy na dobę, co przypomina naturalne – fizjologiczne funkcjonowanie układu moczowego.(1)

Aby ta metoda spełniała wszystkie standardy, konieczny jest odpowiedni cewnik. Zdaniem ekspertów – największe bezpieczeństwo zapewniają dziś aseptyczne, jednorazowe cewniki hydrofilowe, które nie tylko są wygodne w użyciu, ale przede wszystkim minimalizują ryzyko infekcji dróg moczowych.(2) Z powodu takich powikłań niektórzy chorzy nawet po kilka razy w roku muszą być hospitalizowani, a ciężkie infekcje stanowią zagrożenie dla ich życia.

Niestety, w projekcie rozporządzenia w ogóle nie bierze się tego pod uwagę. Co prawda, nowy typ cewników znalazł się w wykazie wyrobów refundowanych, jednak nie zwiększono limitu ceny, utrzymując ją na poziomie do 80 groszy za cewnik, podczas gdy cewniki hydrofilowe kosztują kilka razy więcej.(3)

Dodatkowo, urzędnicy chcą zmniejszyć ilość refundowanych cewników jednorazowych ze 180 do 150 sztuk miesięcznie, co wielu chorym na pewno nie wystarczy.(4)

Projekt zawiera też absurdalny zapis, który wyklucza jednoczesne stosowanie różnych typów cewników. Tymczasem osoby z zatrzymaniem moczu, używające cewników urologicznych do cewnikowania przerywanego, często cierpią także na inne, towarzyszące zaburzenia urologiczne, np. nietrzymanie moczu, więc używają także cewników zewnętrznych. Zdarza się też sytuacja odwrotna.

Profesor Zbigniew Wolski, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego zapowiada podjęcie starań o prawidłowe zaopatrzenie chorych:
- Departament leków i farmacji zapewnił Polskie Towarzystwo Urologiczne, że dołoży starań, by pacjenci nie byli poszkodowani. Dlatego uważam, że sprawa nie jest zamknięta. Projekt zostanie przesłany do konsultacji przez PTU, a my będziemy podtrzymywać nasze rekomendacje. Polskie Towarzystwo Urologiczno opracowało wytyczne dotyczące samocewnikowania. Stosowanie cewników hydrofilowych zmniejsza występowanie powikłań związanych z długoletnim cewnikowaniem, takich jak nawrotowe infekcje dróg moczowych i zwężenie cewki – podkreśla profesor Z. Wolski.

Decydenci nie spełnili także oczekiwań osób ze stomią, czyli chirurgicznym połączeniem światła jelita lub moczowodu ze skórą na powierzchni ciała. To rzesza ok. 35 tysięcy pacjentów w kraju.(5) Konieczność wytworzenia stomii najczęściej jest skutkiem nowotworów jelita grubego czy odbytu, nowotworów złośliwych układu moczowego, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, choroby Leśniowskiego-Crohna, ciężkich urazów okrężnicy lub odbytnicy, a u dzieci – np. wrodzonego zarośnięcia odbytu czy choroby Hirschpunga.

Resort zdrowia nie zwiększył limitu refundacji dla sprzętu stomijnego, który od 10 lat pozostaje na jednym, od dawna za niskim poziomie.

Zarówno specjaliści jak i środowisko chorych liczą wciąż na zmiany:

- Niestety, pozostajemy przy dotychczasowym limicie kwotowym, który jest z pewnością niewystarczający, co powoduje, że wśród krajów wspólnoty europejskiej jesteśmy w najgorszej sytuacji. Sądzę, że będziemy występować do MZ z wnioskiem o zmiany w refundacji – mówi Andrzej Piwowarski, prezes Polskiego Towarzystwa Stomijnego POL-ILKO dodając, iż liczy także na utrzymanie możliwości odbioru sprzętu stomijnego co 3 miesiące. Istnieją bowiem obawy, iż MZ zmieni zlecenia na jednomiesięczne, co wyjątkowo utrudniłoby i tak już ciężkie życie pacjentów.

Materiał prasowy przygotowany przez Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia“, październik 2013 r.